Press info – Walka mieszkańców w obronie Osiedla

Osoby zaangażowane w ratowanie Osiedla Przyjaźń dostały kolejną kłodę pod nogi – nie da się zrewitalizować centralnego punktu Osiedla z Budżetu Partycypacyjnego, projekt został oficjalnie odrzucony. Inicjatywa Osiedle Przyjaźń się nie poddaje, bo wierzy, że to, co dla wielu osób jest domem jest także ważnym punktem współczesnej Warszawy i walczy o to, aby działo się w nim coraz więcej.

Osiedle Przyjaźń to unikatowe miejsce na mapie Warszawy. W latach 50. XX wieku zbudowane na obrzeżach miasta dla budowniczych Pałacu Kultury, teraz miejsce zamieszkania prawie 3 tysięcy osób, dla wielu innych ważne miejsce z przeszłości, dla większości z nich zaś po prostu dom.

Dlaczego to takie trudne?

Podstawowym problemem Osiedla jest jego nieuregulowany status prawny i własnościowy, co od lat budzi niepokój mieszkańców i sympatyków tego miejsca. Niestety wraz z transformacją ustrojową skończyły się złote czasy Osiedla – zaczęło ono przechodzić z rąk do rąk, od Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego po Skarb Państwa. Skarb Państwa z kolei przekazał odpowiedzialność za ten teren Prezydentowi m.st. Warszawy, który czasowo wydzierżawił Osiedle Akademii Pedagogiki Specjalnej (do 2018 r.). Ponadto zgłoszono roszczenia do części działek na Osiedlu.

W ten sposób odpowiedzialność za losy Osiedla się rozmyła – drewniane budynki niszczeją, brakuje funduszy na remonty, trudno też oczekiwać woli inwestycyjnej od dzierżawcy czy najemców, którzy nie mają pewności co do pozostania na Osiedlu. W tej wielopoziomowej strukturze mieszkańcy nie mają z kim rozmawiać. Paradoksalnie, dostęp do dotacji unijnych, które w dużej mierze przeznaczone są na rewitalizację miejsc o takiej historii i walorach jak Osiedle, blokuje wspomniany specyficzny układ zarządzania tą przestrzenią.

W ostatnich dniach mieszkańcy Osiedla doznali kolejnego zawodu – wniosek o rewitalizację niszczejącego budynku Klubu „Karuzela” został odrzucony przez zespół do spraw Budżetu Partycypacyjnego dzielnicy. Wola mieszkańców, którą było przywrócenie stanu świetności budynkowi, sercu osiedlowego życia, po raz kolejny zderzyła się z biurokratyczną maszyną. Kilka tysięcy mieszkańców odbiera tym samym komunikat „nie ma narzędzi dla dbania o Osiedle”, „nie ma źródła, z którego możecie skorzystać”.

„Warszawa to Pałac, Pałac to Osiedle Przyjaźń. Nie wyobrażam sobie jak ktoś komu na tym mieście zależy, mógłby świadomie próbować usunąć ten kawał historii i zastąpić go kolejnym zamkniętym osiedlem. Niestety wygląda na to, że decydentów ta wizja nie przeraża, a wręcz fantazjują o kolejnym „urokliwym” ogrodzonym blokowisku. Obawiamy się, że bezczynność instytucji, które powinny być odpowiedzialne za stan i los Osiedla Przyjaźń do tego właśnie doprowadzi” – mówi Magda Leszko, inicjatorka projektu do Budżetu Partycypacyjnego.

Działamy mimo przeszkód

Bo prawda jest taka, że Osiedle żyje i działa. Powołana została Inicjatywa Osiedle Przyjaźń, złożona z osób zamieszkujących Osiedle i sympatyzujących z nim, chcących je ocalić.

„Nie powinno być tak, że instytucje publiczne, w świetle prawa odpowiedzialne za stan Osiedla i jego sytuację, przerzucają się Osiedlem jak gorącym kartoflem. Jako mieszkańcy czujemy, że nikt nie traktuje nas jako partnerów do rozmowy. – mówi Ola Krugły, dla której Osiedle to dom od pokoleń i która nie wyobraża sobie, że jej własne córki mogłyby go nawet nie pamiętać.

Obok dwóch stowarzyszeń mieszkańców, działa także Grupa Odkrywkowa Osiedla Przyjaźń, która tworzy archiwum społeczne tego niezwykłego miejsca i podejmuje liczne inicjatywy, które zbliżają mieszkańców i podtrzymują lokalną wspólnotę. 31 maja odbył się wielki piknik sąsiedzki z okazji Dnia Sąsiada. Podjęto próby, aby Osiedle uznać za jedno z Warszawskich Centrów Lokalnych, gdyż zdecydowanie wpisuje się w ich definicję. Mieszkańcy działają w ramach Laboratorium Projektów organizowanym we współpracy z Bemowskim Centrum Kultury.

Osiedle to nie tylko dach nad głową dla kilku tysięcy mieszkańców, to także wartościowa przestrzeń publiczna dla całego Bemowa. Niskie natężenie ruchu, zieleń, zabudowa w ludzkiej skali – takie miejsce są potrzebne warszawiakom w czasach kiedy normą stały się betonowe pustynie poprzecinane grodzeniami i autostradami.” – podsumowuje Gosia Leszko, jedna z założycielek Grupy Odkrywkowej, wyrażając tym samym odczucie wszystkich osób działających w ramach Inicjatywy Osiedle Przyjaźń.

Sami możemy wiele, ale nie wszystko

Jesteśmy przekonani, że Osiedle Przyjaźń to miejsce dla Warszawy wyjątkowe, ale wciąż niedoceniane. Jego unikatowość, urok i potencjał społeczny może posłużyć nie tylko tym osobom, które są z nim blisko związane, ale także całej warszawskiej społeczności. Wiele można zrobić mimo nieuregulowanej sytuacji. Ubolewamy nad tym, że mimo starań, władze dzielnicy i miasta tego nie dostrzegają, a potencjał tego szczególnego miejsca nie jest wykorzystywany. Dlatego tak ważne jest, aby w walkę o Osiedle zaangażowali się również mieszkańcy Warszawy.

W naszych staraniach wspiera nas między innymi Joanna Erbel, miejska aktywistka, zaangażowana również w obronę Jazdowa, któremu także groziło zniknięcie z mapy Warszawy. „Osiedle Przyjaźń to jedna z wyjątkowych oraz niepowtarzalnych przestrzeni Warszawy. Historia Warszawy splata się tutaj z energią lokalnej wspólnoty, która od lat dba o swoje sąsiedztwo. Jako mieszkanki i mieszkańcy Warszawy powinniśmy dołożyć wszelkich starań, żeby ochronić Osiedle – zachować jego unikalny charakter, spisać historię tego miejsca i zadbać o jego przyszłość. Musimy wspierać lokalną społeczność w walce o ocalenie Osiedla Przyjaźń”. – zaznacza działaczka.

 

Mamy wielką nadzieję, że ta sytuacja się odmieni, że coraz więcej osób będzie dostrzegać, że nie wolno nam, całej warszawskiej społeczności, ale także władzom, Osiedla Przyjaźń utracić. To ważne nie tylko dla jego mieszkańców, czy osób, które już pokochały to miejsce, ale dla tego miasta i wszystkich tych osób, które ciągle nie miały szansy odkryć jego niezwykłości.

 

Informacja prasowa 2015-06-09