Mieszkaniec, czyli zawartość nieruchomości

Na portalu Pańska Skórka ukazał się artykuł jednej z działaczek Inicjatywy – Małgorzaty Leszko –  o Osiedlu Przyjaźń pt. „Trudne słowo na P”. 

Trzy narracje o Osiedlu Przyjaźń

Trudno jest napisać wizytówkę Osiedla Przyjaźń tak, by nie wpaść w jedną z trzech pułapek: egzotyki, sentymentalizmu lub prawnego mętliku:

Narracja egzotyczna: syberyjska wieś w Warszawie z 1952, skansen po radzieckich budowniczych Pałacu Kultury (są jeszcze studzienki z napisanym cyrylicą słowem “Leningrad”). Dziwne miejsce w stolicy. Zapraszamy na spacer wśród bemowskich drewniaków. Może nawet jakiś mieszkaniec skansenu wyjrzy przez okno i zrobimy mu zdjęcie.

Narracja sentymentalna: malownicze domki obrośnięte przez złowrogie bloki, wspaniałe wspomnienia z okresu studiów, bo był tu największy akademik w Warszawie. Wódka, imprezy, tu było kino, a tam stołówka, teraz to jest hurtowania odzieży… A w Klubie Karuzela, pani, takie koncerty… to były czasy! Żal patrzeć, jak popada w ruinę.

Narracja prawna: 32 hektary, własność Skarbu Państwa zarządzana przez prezydent Warszawy (do niedawna poprzez Biuro Gospodarki Nieruchomościami, obecnie Zarząd Mienia Skarbu Państwa), dzierżawiona przez Akademię Pedagogiki Specjalnej. Mieszkańcy w większości mają tu mieszkania kwaterunkowe na różnych zasadach, chociaż ustawy o mieszkaniach kwaterunkowych już nie ma. Na części ziemi są roszczenia, trwają postępowania sądowe. Planu miejscowego nie ma, jest za to niedawny wpis układu urbanistycznego do gminnej ewidencji zabytków. Trudno się w tym połapać.

We wszystkich tych opowieściach o osiedlu jest sporo prawdy. Brakuje w nich jednak zwrócenia uwagi na sytuację mieszkańców. A ci od kilkudziesięciu lat mieszkają w poczuciu, że jedyną pewnością na osiedlu jest stała niepewność. Mój sąsiad Jacek ma w domku składaną werandę, tak by w razie potrzeby mógł ją rozkręcić na części i wywieźć na działkę. Inni sąsiedzi, Czesław i Emilia, zamieszkali tu w latach 70., licząc się z koniecznością szybkiej wyprowadzki, bo osiedle miało być wyburzane. Zostali do dziś, podobnie jak trzy tysiące innych mieszkańców. Osiedle od kilkudziesięciu lat żyje plotkami: wyburzą, zostawią, zabudują, pozwolą wykupić, wprowadzą uchodźców, zreprywatyzują, wyrzucą mieszkańców i zrobią skansen, pole golfowe albo szklane domy.

Zachęcamy do czytania! https://www.panskaskorka.com/trudne-slowo-na-p/ 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *